Edukacja filmowa w internecie,
czyli jak przemycić uczniowi nieco filmowej wiedzy

Alicja Górska

Edukacja filmowa, rozumiana jako zaangażowanie nauczyciela w proces kształtowania wiedzy ucznia o filmie i zjawiskach okołofilmowych, to bez wątpienia ważna i stale wymagająca usprawnienia oraz doskonalenia dziedzina. Pisali o tym Ewelina Nurczyńska-Fidelska[1], Bolesław W. Lewicki[2] czy Henryk Depta[3] (żeby wymienić chociaż kilku badaczy i edukatorów). Niezwykle ważne są również zorganizowane aktywności pozaszkolne — wszelkiego rodzaju koła zainteresowań, rozlicznie prowadzone warsztaty[4] dla uczniów w różnym wieku, festiwale filmowe czy specjalistyczne wystawy — do których dostęp (także w mniejszych miejscowościach) jest coraz łatwiejszy.

Nie należy jednak zapominać, iż w dzisiejszych czasach — kultury uczestnictwa i łatwego dostępu do internetu — ogromną część wiedzy uczniowie czerpią spoza prowadzonych przez wykształconego edukatora lekcji i szkolnych podręczników. Młodzi ludzie, rodzący się w świecie powszechnej cyfryzacji, z dużo większą łatwością szusują po bezdrożach internetu, czując z tą formą zbierania informacji dużo bardziej intensywny związek niż osoby, które pamiętają jeszcze czasy bez wszechobecnej sieci. Nie będzie zapewne zbyt dużym uogólnieniem, gdy napiszę, że dzisiaj każdy młody człowiek ma ulubione kanały na YouTubie, „zalajkowane” najciekawsze dlań fanpage’e, dodane do obserwowanych blogi. Wydaje się więc, że warto byłoby ten związek wykorzystać, oferując uczniom aktywności rozgrywające się w przestrzeni, w której i tak najchętniej spędzają czas. Zwłaszcza że propozycji o wartości edukacyjnej z dziedziny filmu — prezentowanej w sposób bezpośredni, jak i „ukryty” — znaleźć można w sieci naprawdę sporo.

Programy edukacyjne w internecie

Pierwszym, co przychodzi do głowy, gdy zastanowić się nad edukacją młodzieży w internecie, są dedykowane jej pogramy edukacyjne lub kompendia wiedzy. Na swoich stronach specjalne sekcje i treści nie tylko dla nauczycieli, ale także dla uczniów posiadają Filmoteka Szkolna[5] („Nasze lekcje” oraz „Dla uczniów”) oraz Edukacja Filmowa[6] („Dla młodego kinomana”, „Elementarz młodego kinomana”). Oba serwisy skupiają się na próbie przystępnego, dostosowanego do wieku odbiorców wytłumaczenia zjawisk i terminów związanych z kinematografią — zarówno od strony technicznej rejestracji oraz odtwarzania obrazu, jak i interpretacji końcowego dzieła. Młodzi miłośnicy kina mogą również obejrzeć przygotowane dla nich materiały wideo albo zapoznać się z tekstami z archiwalnych numerów czasopism filmowych. W opisie obu projektów znaleźć można zachęty do samodzielnych analiz i działań praktycznych, w ramach projektów organizowane są również konkursy oraz publikuje się teksty stworzone przez uczniów. Mimo wszystko wydaje mi się, że wciąż są to rozwiązania trafiające przede wszystkim do tych, którzy i tak wstępnie są już zainteresowani filmem. A co to za sztuka przekonywać przekonanych?

Bazy filmowe

Największa platforma związana z filmem w Polsce to niewątpliwie portal Filmweb[7], który jest także drugą największą bazą filmową na świecie[8]. Powstała już w 1998 roku baza jest nieustająco rozwijana — w 2011 roku do bogatego zbioru informacji o filmach, serialach oraz ludziach kina dołączył również dział dotyczący gier wideo. Na stale aktualizowanej stronie znaleźć można m.in. najważniejsze newsy dotyczące kina, zwiastuny, plakaty z całego świata, informacje o obsadach, wywiady, artykuły, rankingi (podług różnych wyznaczników), noty biograficzne ludzi kina, zestawienia premier, zapowiedzi dotyczące ramówki telewizyjnej, recenzje czy wreszcie programy Filmwebu. Zarejestrowani użytkownicy mogą wystawiać tekstom kultury oraz ich twórcom oceny w formie liczbowej oraz słownej, za sprawą krótkiego uzasadnienia widocznego dla innych zarejestrowanych użytkowników, których dana osoba dodała do grona wirtualnych znajomych. Filmweb udostępnia też proste narzędzie pozwalające na tworzenie na platformie swojego minibloga o dowolnej, lecz w domyśle filmowej, treści — w zależności od wybranych ustawień widocznego dla wszystkich lub wyłącznie dla znajomych. Obrazu platformy, na którą ogromny wpływ ma społeczność, dopełnia forum obecne pod każdym tytułem lub nazwiskiem w bazie, gdzie użytkownicy mogą się wypowiedzieć na dany temat oraz możliwość dodawania przez użytkowników własnych treści — tak krytycznych, jak i uzupełniających bazę informacji.

W kontekście tego ostatniego można byłoby mieć pewne wątpliwości dotyczące wiarygodności prezentowanych na portalu treści — idealistyczną byłaby przecież wiara, że każda przesyłana przez użytkownika informacja jest potwierdzona i rzetelna (jakkolwiek podczas edycji wymagane jest podanie źródła informacji). Nad poprawnością przekazywanych informacji czuwają jednak — skądinąd wyłonieni z grona regularnych użytkowników — weryfikatorzy. Każda dodawana treść musi zostać zaakceptowana przez upoważnią do tego osobę. By zostać weryfikatorem Filmwebu, należy zgromadzić odpowiednią liczbę punktów, którymi portal nagradza zaangażowanych w poszerzanie jego bazy użytkowników. Drugim warunkiem dla otrzymania tego swoistego rodzaju wyróżnienia jest niepopełnienie błędów w dodawanych materiałach. Innymi słowy: jeżeli użytkownik dodaje dużo treści, co do których wiarygodności oraz formy prezentacji (określonej przez wytyczne Filmwebu) weryfikatorzy nie mają wątpliwości, to po jakimś czasie sam może stać się weryfikatorem. Taka forma rozwijania portalu rodzi też pytania o to, kto jest posiadaczem praw autorskich do publikowanych na portalu treści — tworzący je użytkownicy czy sam Filmweb. Wątpliwości rozwiewa w pewnym stopniu regulamin strony, w którym przeczytać można, iż użytkownik udziela usługodawcy „nieodpłatnej, nieograniczonej w czasie ani przestrzeni niewyłącznej licencji”[9] na wszystkie tworzone przez siebie treści. Regulamin umożliwia wykorzystanie tekstów użytkowników do promocji Filmwebu w całości, jak i we fragmentach; w formie niezmienionej lub poddanej edycji.

Edukacyjny potencjał Filmwebu uwidacznia się na wiele sposobów. Na najbardziej oczywistym poziomie pozwala na zapoznawanie się z filmowym dorobkiem artystów z różnych czasów i umożliwia odnalezienie innych tytułów danego twórcy. Dzięki grupowaniu tytułów według gatunku zachęca do znajdowania cech wspólnych dla danych produkcji, tworząc obraz wyznaczników gatunkowych. Zestawienia typu „top” dają użytkownikom rozeznanie w aktualnych trendach, zaś redakcyjne polecenia potencjalnie pozwalają na odkrycia spoza kręgu typowych wyborów, czyli poszerzanie doświadczeń kulturowych. Ulokowanie jakiegoś tytułu na szczycie rankingu wszechczasów z miejsca zachęca do zapoznania się z tytułem, by „nie zostać w tyle”.

Mniej oczywistym walorem edukacyjnym w kontekście Filmwebu, niestety niepozbawionym pewnych pułapek, jest śledzenie komentarzy zgromadzonych na forach. Pośród często agresywnych i nieumotywowanych konkretnymi argumentami opinii znaleźć można wypowiedzi pasjonatów, którzy dokonują — nierzadko obszernych — filmowych analiz wskazujących nawiązania do innych dzieł kinematograficznych z propozycjami kolejnych seansów utrzymanych w podobnym kluczu (czy to estetycznym, czy gatunkowym bądź też fabularnym). Ze względu na nieoficjalny charakter tych wypowiedzi, zazwyczaj są one napisane językiem bardziej przystępnym (choć często niepozbawionym specjalistycznych terminów) dla młodego człowieka niż szkolne czy akademickie opracowania.

Wartym uwagi wydaje się też, nieco mniej popularny niż sama strona, Magazyn Filmwebu, w którym znaleźć można treści pogrupowane według konkretnych autorów portalu lub cykli (zwykle są to bardziej specjalistyczne i analityczne teksty niż standardowe recenzje zamieszczane w zasadniczej części witryny — np. „Powrót do przeszłości” opisany jako nostalgiczne kinowe wycieczki; czy „Pol(if)onia”, czyli a to polskie kino właśnie). Krytycy stosują w nich najczęściej felietonową formę, odnosząc się przy opisywaniu wybranych produkcji do sytuacji społecznych i politycznych oraz uwarunkowań historycznych. Poza samym walorem informacyjnym, uczniowie mają więc szansę zapoznać się z różnymi typami pisania o filmie, zestawiając sposoby formułowania myśli przez tych samych autorów na potrzeby portalu oraz Magazynu. Wpływ na rozwój kompetencji analitycznych w kontekście filmu mają też z pewnością programy Filmwebu, czyli materiały audiowizualne redakcji. Wśród stałych cykli znajdują się m.in. „Movie się”, w którym dziennikarze Filmwebu dyskutują o najgorętszych wydarzeniach ze świata kina[10], czy „Dwa oblicza”, gdzie dziennikarze Filmwebu wybierają najlepsze i najgorsze filmy waszych idoli[11].

Na bardzo podobnych zasadach funkcjonują inne internetowe bazy filmowe, jak IMDB (największa baza filmowa na świecie), The Movie Database, FDB (wcześniej IMDb.pl), Filmaster czy Film Polski (baza filmu polskiego). Żadna z nich jednak nie może poszczycić się takim zaangażowaniem społeczności w rozwój platformy i nie oferuje tylu możliwości w obrębie jednego adresu, co Filmweb.

Fora, grupy, fandomy

Współcześnie fora internetowe — grupy dyskusyjne służące do wymiany zdań przy wykorzystaniu przeglądarki internetowej — funkcjonują już raczej w formie dodatku do witryny (jak w przypadku wspomnianego Filmwebu), niż jako samodzielne strony, choć wciąż obecnych jest w sieci kilka podobnych stron, jak np. forum.film.org.pl, będące zresztą i tak częścią portalu film.org.pl. Cechą charakterystyczną forów jest niejako „spowolniona”, pozwalająca na namysł „rozmowa”. Nie jest to bowiem rozmowa prowadzona w trybie rzeczywistym, bliżej jej raczej do wymiany korespondencji z błyskawicznie działającą pocztą. Strony internetowe z forami wykazują uproszczoną estetykę, składając się jedynie z uporządkowanych w czymś na kształt tabelki wątków. W kształtowaniu społeczności charakteryzują się hierarchią użytkowników budowaną podług aktywności oraz posiadanych przywilejów (jak możliwość usuwania treści niezgodnych z regulaminem platformy, nadawania uprawnień innym użytkownikom etc.). Fora mogą koncentrować się wokół bardzo wąskiego zagadnienia (jednego autora, gatunku, przedziału czasowego itp. z jeszcze bardziej wyspecjalizowanym podziałem na wątki, np. w przypadku forum poświęconego autorowi, wątkami mogłyby być jego poszczególne produkcje) lub stosunkowo szerokiego (jeżeli tematem forum jest film, to jego wątki mogą np. dotyczyć różnych gatunków). Tak jak wspomniałam jednak, ze względu na „spowolnioną” formułę wymiany myśli, odchodzi się dzisiaj od forów na rzecz, m.in., grup na platformach społecznościowych. Komunikacja na forum bowiem, nawet jeżeli odpowiedzi nadchodzą szybko, jak w przypadku komunikatorów czy smsów, wymaga nieustannego odświeżania strony lub kontrolowania skrzynki e-mailowej z powiadomieniami o nadejściu odpowiedzi na forum.

Grupy na Facebooku, jedna z najpopularniejszych dziś form spadkowych po forach, działają na bardzo podobnej zasadzie — też posiadają swojego moderatora/moderatorów oraz (choć nie zawsze) podział na wątki w formie hasztagów o charakterze hiperłączy (kliknięcie na dany hasztag pokazuje wszystkie posty oznaczone tym samym hasztagiem). Facebookową grupę stworzyć może każdy, kto posiada konto na tej platformie społecznościowej. Tak, jak w przypadku forów, zwykle są to grupy zorientowane na konkretny temat (w kontekście filmu można wskazać tu m.in. #blogerzyfilmowipoznajmysie[12], Kinomaniacy[13], Akcja Filmoznawca[14], Popkultura[15]). Bardzo często organizuje się też grupy wokół bloga lub vloga — przykładem może tu być grupa Sfilmofani, która jest społecznością fanów vloga Sfilmowani[16].

Grupy na Facebooku wydają się naturalnym środowiskiem dla różnorodnych fandomów. Jak pisze Małgorzata Lisowska-Magdziarz: „fandom to zjawisko głęboko zaangażowanego, wielokrotnego, twórczego odbioru i interpretacji jakiegoś tekstu kultury — książki, filmu, serialu, komiksu, gry komputerowej, bohatera literackiego lub filmowego”[17]. Członkowie fandomów tworzą bardzo kreatywne i dociekliwe społeczności. Potrafią grupowo analizować film klatka po klatce, wyszukiwać informacje poszerzające wiedzę o dowolnym elemencie związanym z tytułem, którego są fanami, często sięgając również po opracowania naukowe. Ich drobiazgowość przekracza nierzadko nawet akademicki namysł. Przynależność do fandomu lub choćby śledzenie fandomowych poczynań często wiąże się z ogromnym zyskiem edukacyjnym — kształtowaniem umiejętności wyszukiwania informacji, stosowania pogłębionej analizy, praktycznego zastosowania kolektywnej inteligencji oraz wieloma innymi, zależnymi od tematyki fandomu, możliwościami rozwoju.

Blogi i vlogi o tematyce filmowej oraz okołofilmowej

Dominującym typem blogów dotyczących filmu są strony nastawione na krytykę rozumianą jako tworzenie tekstów recenzenckich. Podobnie rzecz prezentuje się w przypadku vlogów. Mają one oczywiście swoistą wartość edukacyjną (dzięki wskazywaniu kontekstów interpretacyjnych, odwoływaniu się do innych tekstów kultury z danego gatunku, opisywaniu zmian względem klasycznych schematów etc.) zwłaszcza gdy, mimo hobbystycznego charakteru, prowadzone są przez akademików lub osoby z ukończonymi studiami kierunkowymi (jak kanał Drugi Seans[18] czy blog Krytyk[19]), niemniej z racji ograniczonej objętości tegoż tekstu, pozwolę sobie na skupienie się na bardziej specyficznych przedstawicielach blogo- oraz vlogosfery.

Poza serwisami nastawionymi na ocenę filmów, jak blogi Bliżej Ekranu[20] albo Po Napisach[21], tudzież kanał Sfilmowani, warto też zwrócić uwagę na strony oraz kanały zorientowane na omawianie zjawisk filmowych czy inne nietypowe portale o specyficznych walorach edukacyjnych. Wśród takich oryginalnych propozycji wyróżnić można blog Filmowy Kot[22] prowadzonego przez studentkę PWSFTviT w Łodzi, która w cyklu „Z pamiętnika młodego filmowca” opisuje swoje perypetie związane z pierwszym krokami reżyserskimi i wkraczaniem w filmowy świat od strony realizatorskiej; bloga oraz vloga WELUR & poliester[23] o scenografii filmowej; czy vloga Łukasza Stelmacha[24], na którym autor analizuje zjawiska popkulturowe. Wszystkie te propozycje, pomimo stosunkowo lekkiej formy podawczej, wyraźnie wpływają na umiejętności oraz wiedzę czytelników i/lub śledzących daną stronę czy kanał, stwarzając im możliwość pogłębionej analizy specjalistycznych zagadnień na poziomie, na który podczas typowej lekcji nauczyciele z powodów ograniczeń czasowych po prostu nie mogą sobie pozwolić.

Kanały satyryczne

Uczyć bawiąc, bawiąc uczyć — ta oświeceniowa zasada, spopularyzowana na rodzimym gruncie przez Krasickiego, pozostaje do dziś aktualna. Mając na uwadze dotychczas omawiane możliwości internetowej edukacji filmowej, kanały satyryczne wydać się mogą źródłem najbardziej kontrowersyjnym. Jednocześnie jednak ich skuteczność oraz atrakcyjność potwierdzają nie tylko moje prywatne doświadczenia ze studentami, ale także teksty naukowe poświęcone edukacji filmowej[25]. Mam tutaj na myśli kanały takie, jak Cinema Sins[26], Honest Trailers[27], How It Should Have Ended[28] czy — na gruncie polskim — cykl „Masochista”[29] autorstwa Bartłomieja Szczęśniaka[30], tudzież blog Na Trzeźwo Nie Warto[31]. Każdy z nich pod płaszczykiem zjadliwości i niemalże złośliwego „czepialstwa” w rzeczywistości uczy myślenia o filmie w kategoriach dobrego oraz złego kina (co według wielu stanowi podstawową misję edukacji filmowej). Autorzy wspomnianych kanałów często w ogóle nie formułują bezpośredniej oceny danego tytułu, jednak zgryźliwość prezentacji oraz wyśmiewanie błędów stanowią jasny komentarz do jakości tych  produkcji.

Każdy z kanałów dokonuje satyrycznej krytyki na swój własny sposób. Cinema Sins to opatrzone krótkim komentarzem zestawienia fragmentów danego filmu, które zawierają w sobie jakieś błędy (w pracy kamery, kompozycji kadru, sposobie wprowadzenia postaci czy wypowiedzi bohatera etc.). Honest Trailers to parodie zwiastunów tworzone do produkcji wchodzących na ekrany kin. W zamyśle autorów mają one stanowić satyryczną krytykę danego tytułu. Ich twórcy wykorzystują fragmenty omawianego filmu, a często także innych niż ten, którego ich parodia dotyczy, by wyśmiać błędy oraz fałszywe oczekiwania zbudowane prawdziwym trailerem. How It Should Have Ended w formie krótkich animacji przedstawia z kolei alternatywne zakończenia produkcji filmowych, obnażając nielogiczność i psychologiczne zafałszowanie gatunkowych schematów.

Przywołane polskie przykłady Masochisty oraz Na Trzeźwo Nie Warto są względem kanałów anglojęzycznych bardziej wulgarne. Ich autorzy nie przebierają w słowach, nierzadko — dla podkreślenia wyjątkowo negatywnej opinii na temat analizowanego tytułu — wypowiadając całe ciągi przekleństw. Naiwnością byłoby jednak uważać, że podobne zachowania odstraszają niepełnoletnich odbiorców oraz, mimo oczywistych wad, nie mają na nich pozytywnego wpływu. Dowodem niech będą tu inne serie Szczęśniaka, jak „Lekcje niczego” czy „Streszczenia lektur”, w których vloger opowiada o epokach literackich czy o tym, jak interpretować wiersze oraz przywołuje treść szkolnych lektur. Efektem tych satyrycznych wystąpień są nie tylko podziękowania ze strony szkolnej młodzieży, w których użytkownicy podkreślają rolę, jaką filmiki Szczęśniaka odegrały w zdaniu przez nich matury, ale także deklaracje, z których wynika, iż wideo vlogera zachęciło kogoś do przeczytania książki.

Niezależnie więc od ostatecznej oceny formy podawczej cyklu „Masochista” czy bloga Na Trzeźwo Nie Warto, nie można zupełnie zignorować ich wartości edukacyjnych. W pierwszym przypadku wiedzę czerpie się w ten sam sposób, co z tekstów krytycznych. Z tą jedynie różnicą, że Szczęśniak prezentuje swoje zdanie w sposób przejaskrawiony. Odbiorca niekiedy w ogóle nie otrzymuje żadnego zwerbalizowanego argumentu, potwierdzającego, że coś jest złe. Zamiast tego autor zapętla wyjątkowo absurdalną wypowiedź czy najazd kamery. Miarą skali porażki twórcy filmowego jest poziom skrajności reakcji vlogera. Mimo braku bezpośredniego podawania listy wad produkcji, można odtworzyć je przy ewentualnym referowaniu treści filmiku.

Z kolei Na Trzeźwo Nie Warto to strona poświęcona najgorszym produkcjom filmowym. Jej autor recenzuje wyłącznie kino klasy B. Sam pisze o sobie: „niepoprawny masochista, poświęcający swe psychiczne zdrowie dla dobra ludzkości. W pogardzie mając możliwość zostania warzywem, przyjmuje na płat czołowy największe szmiry i gnioty, jakie zostały wyprodukowane przez żądnych mamony producentów. Dzieci, nie próbujcie tego w domu!”[32]. Samo znalezienie się filmu w kręgu zainteresowań blogera wiele już o danej produkcji mówi. Na liście jego seansów można znaleźć takie tytuły, jak Dzbankowa twarz czy Mścicielki w bikini. Jako że poddawane ocenie filmy z założenia są złe, to i opiniowane są w sposób specyficzny. Z jednej strony poprzez bardzo kolokwialny, adekwatny do kultury kampu, w którą wpisuje się większość omawianych przez niego produkcji, język. Z drugiej strony poprzez zastąpienie tradycyjnej już oceny liczbowej miarą ilości alkoholu, jaki trzeba spożyć, by dany seans przetrwać. Blog, ze względu na swoją specyfikę, pozwala zrozumieć pojęcia związane z kinem popularnym oraz poznać zróżnicowane kierunki rozwoju horroru jako gatunku filmowego.

Podsumowanie

By w świecie mnogości bodźców zainteresować czymś współczesnego ucznia, należy wyjść mu naprzeciw. W zorganizowane warsztaty, muzealne wystawy, doszkalające kursy czy konkursy angażują się tylko ci, którzy już wiedzą, że warto, że coś ich interesuje. Drogą do przekonania nieprzekonanych może być natomiast próba „zapakowania” nieznanego (i często pozornie trudnego) w coś zabawnego, lubianego, znanego. Wszystko, co młodzi ludzie robią i śledzą w internecie, wzbogaca ich wiedzę lub doświadczenia. Nie zawsze jest to faktyczne wzbogacenie we właściwych dziedzinach. Można jednak małymi kroczkami wskazywać im pożądany kierunek. Zaczynać od satyrycznych ciekawostek, prowadzić przez przystępne blogi i vlogi nierzadko prowadzone przez ich rówieśników lub osoby niewiele starsze, zachęcić do zaangażowania się w filmowe dyskusje w ulubionych grupach tematycznych, a wreszcie przekonać do śledzenia profesjonalnych czasopism i tekstów krytycznych.

Z konieczności w tekście tym znalazły się zaledwie wybrane możliwości z zakresu internetowej, pozaszkolnej edukacji filmowej. Zabrakło niewątpliwie miejsca na opisanie pozwalających na rozwój konkursów, agregatorów tekstów krytycznych, rozwijających się archiwów czasopism filmowych czy stron umożliwiających debiutowanie młodym recenzentom. Jest to chyba jednak dobra myśl na koniec, że możliwości rozwoju dla uczniów jest znacznie więcej.

[1] Zob. E. Nurczyńska-Fidelska, Edukacja filmowa na tle kultury literackiej, Łódź 1989; Eadem, Film w szkolnej edukacji humanistycznej, Łódź 1993.

[2] Zob. B.W. Lewicki, Młodzież przed ekranem [w:] Idem, O filmie. Wybór pism, wybór, wstęp i red. E. Nurczyńska-Fidelska, B. Stolarska, Łódź 1995.

[3] Zob. H. Depta, Film i wychowanie, Warszawa 1975.

[4] O palecie możliwości zajęć pozaszkolnych przeczytać można chociażby w artykule Co to jest edukacja filmowa? Natalii Chojny. Zob. Co to jest edukacja filmowa? [w:] „Magazyn Filmowy SFP” 2013, nr 26.

[5] http://filmotekaszkolna.pl. Dostępy do stron internetowych przytoczonych w niniejszym artykule sprawdzono 10.09.2018 r

[6] http://edukacjafilmowa.pl/

[7] https://www.filmweb.pl/

[8] https://www.filmweb.pl/user/filmweb/blog/580655-Informacja+dla+u%C5%BCytkownik%C3%B3w+AdBlocka

[9] https://www.filmweb.pl/regulations

[10] https://www.filmweb.pl/filmwebProductions/movie_sie.

[11] https://www.filmweb.pl/filmwebProductions/dwa_oblicza

[12] https://www.facebook.com/search/top/?q=%23blogerzyfilmowipoznajmysie

[13] https://www.facebook.com/groups/Kinomaniacytv/

[14] https://www.facebook.com/groups/akcja.filmoznawca/

[15] https://www.facebook.com/groups/PopkulturaGeekowska/

[16] https://www.youtube.com/user/SfilmowaniTV

[17] M. Lisowska-Magdziarz, Edukacja medialna, kompetencje kulturalne, fandom. Zbiorowość fanów jako środowisko edukacji kulturalnej [w:] E. Ciszewska, K. Klejsa (red.), Od edukacji filmowej do edukacji wizualnej. Teorie i praktyki, Łódź 2016, s. 235.

[18] https://www.youtube.com/c/drugiseans

[19] https://krytyk.com.pl/

[20] http://blizejekranu.pl/

[21] http://www.ponapisach.pl/

[22] https://filmowykot.pl/

[23] https://weluripoliester.wordpress.com/, https://www.youtube.com/user/PlonacyCeluloid

[24] https://www.youtube.com/user/lstelmach89

[25] K. Jędrasiak, D. Rode, Edukacja filmowa wobec zmiany postmedialnej [w:] E. Ciszewska, K. Klejsa (red.), Od edukacji filmowej do edukacji wizualnej. Teorie i praktyki, Łódź 2016, s. 258.

[26] https://www.youtube.com/user/CinemaSins

[27] https://www.youtube.com/user/screenjunkies

[28] https://www.youtube.com/user/HISHEdotcom

[29] https://www.youtube.com/user/mietczynski

[30] W sieci znanego raczej pod pseudonimami: Mieciu Mietczyński, Masochista, a także profesor Niczego.

[31] http://ntnw.pl/

[32] http://ntnw.pl/o-mnie/