--Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie (2016)

Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie (2016)

Justyna Budzik

Reż. Paolo Genovese

Data premiery: 6 stycznia 2017

Czy na pewno nie masz nic do ukrycia?

Film włoskiego reżysera Paola Genovese (raczej mało znany szerszej publiczności w Polsce, choć kinomani mogą pamiętać film „Niedojrzali” z 2011 roku) „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” można było w Polsce obejrzeć na 17. MFF T-Mobile Nowe Horyzonty (2016), a obecnie film wchodzi na ekrany kin. W noc zaćmienia księżyca u Evy (Kasia Smutniak) i Rocco (Marco Gallini) spotyka się grupa przyjaciół około czterdziestki, w sumie 7 osób. To 3 pary z różnym stażem i na różnych etapach związku: Cosimo (Edoardo Leo) i Bianca (Alba Rohrwacher) są tuż po ślubie, Lele (Valerio Mastrandrea) i Carlotta (Anna Foglietta) mają dzieci w wieku szkolnym, siedemnastoletnia córka Evy i Rocco wchodzi w świat dorosłych, a rozwiedziony Peppe (Giuseppe Battiston) zapowiedział, że przyprowadzi na kolację swoją nową partnerkę. Przyjaciele siadają przy suto zastawionym stole, wydawałoby się, że znają się jak „łyse konie” i panuje między nimi serdeczność podszyta dobroduszną złośliwością. Do czasu, aż psychoterapeutka Eva proponuje grę: każdy ma położyć na stole swój smartfon i w trakcie trwania wieczoru dzielić się każdą otrzymaną wiadomością czy odbywaną rozmową z przyjaciółmi, tak aby udowodnić, że nie mają przed sobą nic do ukrycia.

Jak łatwo się domyślić, kolejne SMS-y, wiadomości z komunikatorów internetowych i połączenia przychodzące demaskują przeróżne kłamstwa i grzeszki każdego z członków towarzystwa. Świetnie skrojony scenariusz obfituje w zwroty akcji, a aktorzy precyzyjnie wygrywają zmiany nastrojów i rosnące napięcie. Niewiele dowiadujemy się o motywacjach postaci, poznajemy je przede wszystkim poprzez ekspresję i mistrzowskie dialogi. Mimo to żaden z bohaterów nie wydaje się „płaski”, to ludzie z krwi i kości, których nie da się jednoznacznie ocenić. Krytyk Piotr Czerkawski napisał w recenzji filmu: „reżyser Paolo Genovese wziął sobie chyba do serca słowa nieocenionego Jepa Gambardelli z Wielkiego piękna: «Nie chciałem być tylko gościem na przyjęciach, chciałem mieć moc, która pozwoli mi je zniszczyć» [P. Czerkawski, „Ryzykowne gry”, http://www.filmweb.pl/reviews/Ryzykowne+gry-19569]. „Dobrze się kłamie…” rozgrywa się również w sferze włoskiej burżuazji i jest trafną satyrą na obyczaje tej klasy społecznej, przekonanej o własnej wyższości i doskonałości. Na przyjęciu wydanym przez Evę i Rocco zniszczenie postępuje z każdą minutą, zgodnie ze zwiększającym się zaćmieniem Księżyca. Finał jest jednak zaskakujący.

Poza podobieństwem do wspomnianego przez Czerkawskiego kina Paolo Sorrentino („Wielkie piękno”), „Dobrze się kłamie…” czerpie też z „gadanych” dzieł Woody’ego Allena, choć w filmie Genovese akcja jest bardziej wartka, a dialogi nawet bogatsze w cięte riposty. Trudno się jednak oprzeć wspomnieniu chociażby „Annie Hall” (1977), filmu traktującego o rozpadzie związku i drobnych kłamstwach między kochankami, czy nowszych utworów nowojorskiego mistrza, opowiadających o miłosnych perypetiach „klasy próżniaczej”.

Film zachowuje dramatyczną zasadę trzech jedności: czasu, miejsca (niemal cała akcja dzieje się w mieszkaniu gospodarzy) i akcji, bliski jest też konwencji farsy, w której akcja mknie z oszałamiającą szybkością. Za sprawą jednej, beztroskiej decyzji (udział w grze zaproponowanej przez gospodynię) bohaterowie zostają wciągnięci w serię coraz bardziej kompromitujących, a zarazem komicznych wydarzeń, w których niemały udział mają ich – całkiem ludzkie przecież – wady i przywary. Gdyby Molier żył w epoce smarfonów, mógłby napisać scenariusz do „Dobrze się kłamie…”. Co ważne, chociaż bohaterowie obnażają swoją próżność, nieszczerość, obłudę, zarozumiałość czy egoizm, reżyser traktuje ich z sympatią i niejako „rozgrzesza” z popełnionych występków, nie ocenia, a dzięki temu podobną postawę przyjmuje wobec filmowych postaci widz. Mimo podobieństw do sztuki teatralnej, film Genovese nie przynosi jednak katharsis: pozornie wszystko wraca do normy, tak jakby wydarzenia zakrapianego winem wieczoru minęły wraz z zaćmieniem Księżyca, ale widz jest pozostawiony z niepokojącymi wątpliwościami: a co by się stało, gdyby podobną grę zaproponować w moim gronie przyjaciół? Co ja sam mam do ukrycia? Co wie o mnie mój smartfon, czego ja nie wiem? To ogromny walor filmu: komizm sytuacyjny nie przysłania najważniejszego, poważnego przecież i pełnego gorzkiej refleksji tematu.

„Dobrze się kłamie…” wydaje się najbardziej odpowiedni dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Mimo że bohaterowie są od nich starsi o pokolenie, młodzi odbiorcy funkcjonują przecież w świecie smartfonów, które i dla nich są „czarną skrzynką”. Warto więc zawczasu – na przykład na godzinie wychowawczej lub na lekcji etyki – zachęcić uczniów do zastanowienia się, jaką funkcję w ich życiu pełni smartfon i powiązane z nim technologie komunikacyjne. Czy jest to tylko narzędzie przedłużające zmysły, jak o mediach pisał Marshall McLuhan, czy też może narzędzie zaczyna przejmować kontrolę nad człowiekiem? Czy ułatwia, czy utrudnia życie? Rozważania te mogą być wstępem do zapoznania młodych odbiorców z myślą McLuhana, która jest już klasyką refleksji o mediach, ale badacze i myśliciele wciąż do niej powracają, odnosząc ustalenia McLuhana do błyskawicznie zmieniającej się medialnej rzeczywistości. Rozszerzeniem debaty o filmie mogą być też zajęcia poruszające zagadnienie ochrony danych osobowych w sieci i skali informacji, które gromadzi o nas internet. Nauczyciele etyki mogą natomiast zaproponować uczniom dyskusję o prawdzie i kłamstwie.

Na lekcjach języka polskiego film może być kontekstem dla teatralnych fars i satyr: do wspomnianego już Moliera, który również obnażał słabości i grzechy burżuazji, ale też na przykład do „Moralności pani Dulskiej” Gabrieli Zapolskiej czy satyr Ignacego Krasickiego. Można wtedy porównać środki wyrazu teatralnego, literackiego i filmowego, a także wskazać na ciągłość gatunkową tych konwencji, które w komiczny i celny sposób wypunktowują ludzkie przywary.

Pani z Ukrainy (2002)
tytuł: „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”
gatunek: dramat, komedia
reżyseria: Paolo Genovese
scenariusz: Paolo Genovese, Filippo Bologna, Paolo Costella, Paola Mammini, Rolando Ravello
zdjęcia: Fabrizio Lucci
muzyka: Maurizio Filardo
produkcja: Włochy
rok prod.: 2016
dystrybutor w Polsce: Aurora Films
czas trwania: 97 min
Wróć do wyszukiwania
2018-10-16T12:21:30+00:00
Wielkość czcionki
Kontrast