Suburbicon (2017)

Reż. George Clooney

Data premiery: 10 listopada 2017

Kamila Żyto

George Clooney – aktor, producent i reżyser – zwłaszcza kiedy pełni dwie ostatnie funkcje, kojarzy się publiczności z kinem politycznym, na wskroś realistycznym, zaangażowanym [Idy marcowe (2011), Syriana (2005), Michael Clayton (2007), Good Night and Good Luck (2005)]. Tymczasem wyreżyserowany przez niego Suburbicon to film zgoła odmienny – wystylizowana na lata 50. komedia retronoir, która zamiast porażać weryzmem, epatuje sztucznością. Można oczywiście uznać, że aktor zmienił swoje upodobania, rozwija się i próbuje sprawdzić w „nowych” gatunkach oraz stylistyce. Nic bardziej mylnego. Suburbicon – kryminalna opowieść rozgrywająca się w archetypicznym amerykańskim małym miasteczku lub raczej, jak sugeruje tytuł, na amerykańskich przedmieściach – to nie obraz Clooneya (bez względu na to, co można przeczytać w czołówce i jak bardzo jesteśmy przyzwyczajeni do koncepcji autora-reżysera), lecz braci Coen. Tercet ten nie po raz pierwszy spotkał się na planie filmowym. Clooney „nałogowo” gra u Coenów [Bracie, gdzie jesteś? (2000), Tajne przez poufne (2008), Okrucieństwo nie do przyjęcia (2003), Ave, Cezar! (2016)]. Tym razem jednak poprzeczka została podniesiona dużo wyżej, gdyż aktorowi przyszło wyreżyserować filmowe uniwersum twórców z Minnesoty. Nie jest w gruncie rzeczy istotne to, że Ethan i Joel są autorami scenariusza, nie wolno za to zignorować innego faktu – historia, którą napisali to mieszanka ich oscarowego Fargo (1996), debiutanckiego Śmiertelnie proste (1984) i czarno-białego Człowieka, którego nie było (2001) doprawiona zresztą szczyptą Poważnego człowieka (2009) oraz wielokrotnie wstrząśniętą. Powstaje pytanie: czy warto obejrzeć film z secondhandu?

Odpowiedź jest stosunkowo prosta: Suburbicon jest lekturą obowiązkową – jak lektura Pan Tadeusz Mickiewicza i Potopu Sienkiewicza przed Narodowym Świętem Niepodległości, którego obchody zbiegły się (przypadkowo) z premierą dzieła Clooney’a. Co prawda nie ma tu słowa o Polsce, heroizmie i walce z okupantem, ale to traktat o tym, jak mentalnie zniewolone przez rasowe, klasowe (i nie tylko) uprzedzenia amerykańskie społeczeństwo dorasta do wolności, tolerancji oraz staje się gotowe na moralne odkupienie win (taka właśnie perspektywa zarysowana zostaje w scenie finałowej, w której dochodzi do przymierza ponad podziałami i płotami przypieczętowanego grą w baseball, najbardziej amerykański sport). Zanim jednak nikła nadzieja na naprawienie błędów i wypaczeń przeszłości zamajaczy na horyzoncie, wiele osób zginie, wiele zostanie zastraszonych i zaszczutych, a wszystko to w imię realizowania American Dream. Sekwencja otwierająca to rodzaj prezentacji folderu reklamowego zachęcającego do zamieszkania w Suburbicon, nieistniejącym, wyimaginowanym miasteczku. Nazwa miejsca akcji i tytuł filmu jednocześnie odsyłają do suburbii, czyli powstających masowo w latach 50. XX w. przedmieść. Miały one stanowić bezpieczne oraz spokojne oazy do życia dla amerykańskich rodzin, były sypialniami i ogrodami, symbolem czasów dostatku i względnej (opartej na wojennych zdobyczach) prosperity oraz okresu baby boomu. Funkcjonalnie suburbia związane były z dużymi miastami, ale nie podlegały ich administracyjnej jurysdykcji. Cukierkowe oblicze takich osad (rzędy białych domków z niskimi płotkami i soczyście zielonymi, idealnie przystrzyżonymi trawnikami) utrwalił w pamięci widzów serial Cudowne lata (1988-93). O ich odlukrowanie i demitologizację pokusił się, między innymi, David Lynch [Blue Velvet (1986) czy Miasteczko Twin Peaks (1990-91)]. Amerykańskie kino do dziś nie przestało rozprawiać się z czasami Eisenhowera, okresem gospodarczego wzrostu, ale i niepokojów związanych z zimną wojną, wyścigiem zbrojeń, energią atomową. Coenowie(!) podążają tą ścieżką. I choć Suburbicon w rzeczy samej wygląda jak miejsce z reklamowych obrazków (mam niemal wrażenie, że czujemy ciepły wieczorny wiatr i słyszymy brzęczenie cykad), to sielanka szybko okazuje się złudzeniem, a zwykli, przeciętni Amerykanie (w tej roli, między innymi, Matt Demon i Julien Moore) to potwory lub – jak padnie z ekranu – zwierzęta rządne krwi i gotowe na wszystko dla odrobiny luksusu. Stany Zjednoczone są co prawda krajem wielu ras i wyznań, otwartym na inność, tyle że wszystko to pozory. Film szybko obnaża zakłamanie żyjących w dostatku obywateli, prawda wychodzi na jaw, a ideały sięgają bruku. I dodajmy – nikt nie jest bez winy, choć niektórzy potrafią się kontrolować bardziej niż inni (wuj Mitch tylko słownie pogardza wyznawcami innej wiary). Dlatego właśnie Suburbicon to obraz, który daje asumpt do rozmowy na temat drogi, jaką poszła cywilizacja zachodu  po wojnie oraz dokonujących się wówczas przemian. Warto postawić pytanie: czy dobrobyt i modernizacja idą w parze ze wzrostem moralnej odpowiedzialności, empatią i etyką? W filmie punktem zapalnym i początkiem lawiny wydarzeń staje się pojawienie nowych sąsiadów – murzyńskiej rodziny (w latach 50. zniesiono segregację rasową w szkołach), którzy, jak łatwo się domyśleć, na amerykańskich przedmieściach wcale nie zaznają spokoju. Czy szczęście jest dla wybranych? Ale ten problem to tylko czubek góry lodowej. Ksenofobia, rasizm, nietolerancja mają także inne oblicza. O wszystkich warto rozmawiać z młodzieżą.

Drugim, wiodącym wątkiem w filmie jest stopniowy rozpad pozornie idealnej rodziny. To  kryminalna intryga rodem z filmu noir ostatecznie pokazuje, dokąd prowadzi chciwość, zaślepienie i małostkowość. Tradycyjnie mamy do czynienia z middle-class drama, miłosnym trójkątem, zbrodnią i ostatecznie karą, która – jak u Coenów bywa – dosięga bohaterów z woli przypadku czy losu. Jak w Fargo akcja rozgrywa się na prowincji, głównym winowajcą okazuje się z pozoru najbardziej poczciwy i ukrzywdzony bohater filmu, zapożyczona zostaje też działająca na jego zlecenie para złoczyńców niczym z kreskówki. Ale romans, chęć uzyskania odszkodowania z polisy, nieprzewidziane zbiegi okoliczności, dziwne samochodowe wypadki – to już motywy zaczerpnięte z filmów Śmiertelnie proste i Człowiek, którego nie było. Niekiedy można wręcz mówić o wizualnych cytatach. Znawcy twórczości braci Coen bezbłędnie je wskażą, co stanowi doskonały punkt wyjścia do omawiania kwestii intertekstualności. Koniec końców, jak w debiucie braci Coen, nikt nie ocaleje.

Suburbicon to dzieło mistrzowskie, jeśli chodzi o budowanie dramaturgii i konstrukcję sjużetu. Pozornie tradycyjna dwuwątkowa narracja wcale nie zmierza ku przewidywanemu końcowi. Paradoksalnie, to czarnoskórzy Mayersi przetrwają okres Sturm und Drang, a ich powszechnie szanowani i lubiani sąsiedzi reprezentujący WASP (White Anglo-Saxon Protestant), cóż, skończą marnie, choć nikt ich nie atakuje, nikt nie obraża i nie upokarza. Zło rodzi się na poziomie najmniejszej jednostki – rodziny, jeśli ta jest dysfunkcyjna, dysfunkcyjne będzie całe społeczeństwo. Dodatkowo w filmie umiejętnie stosowane są takie chwyty dramaturgiczne jak retardacje czy suspens. Punkty zwrotne, perypetie zaskakują i służą ewokowaniu absurdu, w którym pogrąża się nie tylko główny bohater Gardner, ale i – co zostaje podkreślone za sprawą montażu symultanicznego – cała społeczność Suburbicon. Operowanie tempem akcji, raz przyspieszającym, raz zwalniającym, dodatkowo manipuluje oczekiwaniami widza, który w końcu daje się ponieść i wciągnąć temu spektaklowi niewytłumaczalnej, atawistycznej nienawiści. Nie sposób pisać o konkretnych rozwiązaniach narracyjnych, nie zdradzając nadmiernie przebiegu wypadków, nie psując przyjemności z ich śledzenia. Film wyreżyserowany przez Clooney’a to nie kino akcji w stylu Ocean’s Eleven, ale obraz czerpie swą siłę ze sposobu, w jaki historię opowiada i z całą pewnością może posłużyć jako przykład na zajęciach dotyczących zasad i reguł budowania dramaturgii i napięcia.

tytuł: „Suburbicon”
gatunek: komedia, kryminał
reżyseria: George Clooney
scenariusz: Joel Coen, Ethan Coen, George Clooney, Grant Heslov
zdjęcia: Robert Elswit
muzyka: Alexandre Desplat
obsada: Matt Damon, Julianne Moore, Noah Jupe, Oscar Isaac
produkcja: USA
rok prod.: 2017
dystrybutor w Polsce: Monolith Films
czas trwania:  105 min

 

Wróć do wyszukiwania
2018-06-06T19:43:21+00:00środa, 15 Listopad 2017|Informacje: , |
Wielkość czcionki
Kontrast