Legiony (2019)

Reż. Dariusz Gajewski

Data premiery: 20 września 2019

Wojciech Świdziński

Historia Legionów Polskich była dotąd jedną z najpoważniejszych białych plam naszej kinematografii. W dwudziestoleciu międzywojennym nie udało się zrealizować satysfakcjonującego filmu poświęconego ich dziejom. Temat podjęto w kilku niezbyt eksponowanych tytułach dedykowanych Józefowi Piłsudskiemu, pierwszych scenach Mogiły nieznanego żołnierza (1927) Ryszarda Ordyńskiego oraz jego dokumencie z elementami rekonstrukcji historycznej, zatytułowanym Sztandar wolności (1935). Przy okazji produkcji tego ostatniego okazało się, że z licznie kręconych na naszych ziemiach wojennych kronik filmowych zachowały się jedynie ubogie resztki. Za pomijaniem tego tematu stały zapewne nie tylko problemy realizacyjne, ale także bolesne wspomnienia ofiar i cierpień związanych z przetaczaniem się przez ziemie polskie frontu oraz z udziałem milionów Polaków w zwaśnionych armiach zaborczych. W Polsce Ludowej tematyka legionowa była z kolei zdecydowanie niepożądana i blokowana przez czynniki decyzyjne. Dlatego tym cenniejsze wydają się epizody dotyczące utworzenia Pierwszej Kadrowej w znakomitym serialu Andrzeja Wajdy Z biegiem lat, z biegiem dni (1980). Po 1989 r. o potrzebie realizacji godnego filmu poświęconego odzyskaniu niepodległości mówiło się nie raz, ale żadna z przymiarek nie doszła w końcu do skutku. Być może dlatego, że temat nie wydawał się wcale łatwy, ani szczególnie „gorący”. Obchody setnej rocznicy przywrócenia Polsce niezawisłej państwowości sprawiły jednak, że zadania tego podjęły się niemal równocześnie aż dwie duże produkcje. Po biograficznym Piłsudskim Michała Rosy możemy zobaczyć długo wyczekiwane Legiony Dariusza Gajewskiego.

Reżyser cenionej Warszawy (2003) i poruszającego Obcego nieba (2015) zmierzył się z tematem od bodaj najbardziej wymagającej strony – wysokobudżetowego widowiska adresowanego do szerokiej widowni. Przedstawienie dziejów konkretnej formacji zbrojnej w filmie fabularnym nie jest jednak zadaniem łatwym ani – wbrew pozorom – szczególnie wdzięcznym. Zwłaszcza że historia Legionów obfitowała nie tylko w efektowne starcia zbrojne. Składały się na nią również kolejne reorganizacje, gabinetowe intrygi i momenty przestojów. Byłyby one być może ciekawym materiałem na inny film – polityczno-historyczny thriller w stylu najpopularniejszych seriali HBO czy Netflix. Nie tak jednak zapotrzebowanie na film poświęcony Legionom Polskim odczytali twórcy, którzy zdecydowali się na wojenne widowisko godne zadedykowania przelewającym krew za niepodległość ojczyzny. Bohaterami uczyniono kilkoro reprezentantów legionowej hierarchii. Są to przede wszystkim Józef (Sebastian Fabijański), który trafił do nich przypadkiem, ale to jego przemiana – z dezertera w gotowego do najwyższych poświęceń żołnierza – staje się siłą napędową filmu, Ola (Wiktoria Wolańska) należąca do oddziału wywiadowczego, a następnie działająca jako sanitariuszka oraz Tadeusz (Bartosz Gelner) pochodzący z rodziny ziemiańskiej ułan i narzeczony Oli. Kadrę oficerską reprezentuje najpełniej doświadczony PPS-owiec i weteran wojenny, Stanisław Kaszubski (Mirosław Baka). Krzyżujące się losy tych czworga bohaterów dają wgląd w różne aspekty legionowego losu, sprawnie rozwijając historię, której punktami węzłowymi są formowanie Legionów, chrzest bojowy w miasteczku obsadzonym przez Rosjan, wysadzenie mostu, szarża pod Rokitną, niewola Józka i porucznika Kaszubskiego i finałowa bitwa pod Kostiuchnówką. Pomieszczenie tak znacznej liczby wątków oraz konieczność rozwinięcia postaci i przedstawienia ich perypetii w 140-minutowym seansie siłą rzeczy skazała film na pewną skrótowość. W efekcie czas i przestrzeń utraciły tu na znaczeniu, a niezorientowany historycznie widz może odnieść wrażenie, że to Legiony były główną siłą rozgrywającą na froncie wschodnim I wojny światowej (w filmie w ogóle nie pojawiają się żołnierze armii austro-węgierskiej). Zapewne ofiarą nadmiernej skrótowości padł temat Polaków walczących w armiach zaborczych, których łączna liczba była przecież wielokrotnie wyższa od legionistów w najliczniejszym okresie istnienia formacji. Stali oni przed wcale nie jednoznacznym problemem, który w filmie jawi się jako jedyna alternatywa: dezercja (Józek) albo zdrada sprawy narodowej (oficer carski Złotnicki w wykonaniu Grzegorza Małeckiego). Do armii trzech mocarstw, prócz przymusowych poborowych, zgłosiło się przecież wielu polskich ochotników, wierzących, że w ten sposób przyczyniają się do poprawy losów ojczyzny. W natłoku przedstawionych w filmie zdarzeń nie zawsze udało się również zadbać o trzeci plan, tak ważny w widowiskach epickich. Próby odtworzenia słynnego humoru „leguńskiego” wypadły raczej blado i nieco zbyt anachronicznie. Widać więc jak wiele poświęcono, by film uczynić przystępnym i komunikatywnym dla szerokiego grona dzisiejszych odbiorców.

O ile jednak od strony fabuły i prowadzenia narracji Legionom można zarzucić to i owo, o tyle kształt wizualny oraz inwencja w realizacji wielu rozwiązań budzą szczere uznanie. Popisowa pod tym względem jest zwłaszcza centralna sekwencja brawurowej szarży 2 szwadronu II Brygady pod Rokitną. Nieszablonowym pomysłem było przedstawienie jej z perspektywy atakowanych okopów wojsk rosyjskich, co ukonkretniało, a zarazem humanizowało przeciwnika, wzmagając przy tym niezbędny suspens. Przy okazji w kilku ujęciach pyszny portret oficera ułanów zdołał stworzyć Antoni Pawlicki jako por. Jerzy Kisielnicki. Warte uwagi są zresztą nie tylko sceny batalistyczne, ale także wiele innych rozwiązań, czerpiących obficie z tradycji polskiej szkoły filmowej. Choćby w sekwencji spod Rokitnej padający w ramiona polskiego oficera konający Rosjanin wyraźnie odsyła do sceny egzekucji Szczuki z Popiołu i diamentu Andrzeja Wajdy. Jeszcze istotniejsze wydaje się nawiązanie do końcowych partii jego Wesela, w których Jasiek w poszukiwaniu złotego rogu zapuszcza się aż pod rosyjską granicę i napotyka patrol kozacki. Legiony otwiera scena ucieczki dezertera Józka przed kozackim pościgiem, symbolicznie podejmująca obraz tak sugestywnie wykreowany przez Wajdę. W Legionach do głosu dochodzą też echa klasycznych rozwiązań tematycznych i wizualnych kojarzonych z I wojną światową. W historii trójkąta miłosnego, w który wikłają się Ola, Józek i Tadek, dostrzec można reminiscencje Oskarżam (1919 i 1938) Abla Gance’a oraz Towarzyszy broni (1937) Jeana Renoire’a. To bardzo szlachetne wzorce i punkty odniesienia, których nie przyćmiewa nawet nieco zbyt złociste rozświetlenie scen miłosnych i wyglądająca mało naturalnie mgła.

Reasumując, Legiony Dariusza Gajewskiego przypominają pod pewnymi względami szarżę spod Rokitnej. Jest to popis śmiałej realizacji i frontalnego ataku na niepodjęty dotąd temat. Koszty sukcesu były jednak znaczące, a padły nimi między innymi niektóre aspekty scenariusza. Na ile natomiast to osiągnięcie zostanie prawidłowo spożytkowane, pozostaje w dużej mierze kwestią świadomego odbioru.

Film z pewnością należy uznać za dostosowany do potrzeb edukacyjnych oraz wrażliwości młodzieży w wieku szkolnym. Jest pozycją wartą obejrzenia i omówienia, w czym znacząco pomóc mogą materiały edukacyjne, szeroko rozpowszechniane przez dystrybutora. Warto natomiast przy tej okazji nie pomijać tematów, które w filmie się nie znalazły lub którym nie poświęcono wystarczająco dużo miejsca. Należą do nich zwłaszcza dzieje prowadzonych równolegle z walką zbrojną zabiegów politycznych, których celem było odzyskanie niepodległości, a także konieczność oddania sprawiedliwości rzeszom Polaków walczących w szeregach armii rosyjskiej, niemieckiej i austro-węgierskiej, poza formacją legionową.

Od strony filmoznawczej można natomiast spojrzeć na film jako kolejne dzieło kinematografii polskiej, koncentrujące się na narodowej przeszłości, porównując je z obrazami Andrzeja Wajdy (zwłaszcza Popiołami) oraz Jerzego Hoffmana (zwłaszcza Bitwą Warszawską). Ciekawa może okazać się również konfrontacja scen batalistycznych z Legionów ze słynnymi sekwencjami bitewnymi dzieł mistrzów takich jak Stanley Kubrick, Akira Kurosawa czy Steven Spielberg. Warto też pokusić się o porównanie różnych sposobów filmowego spojrzenia na przeszłość. Interesującego materiału porównawczego dostarczyć może tu Hiszpanka (2014) Łukasza Barczyka. Film ten prezentuje subiektywną, łączącą fakty z fantazją, wizję historii, przedstawioną przy zastosowaniu silnie sformalizowanego języka wizualnego. Dotycząc praktycznie tego samego czasu co Legiony, Hiszpanka poniosła jednak dotkliwą porażkę finansową. Obraz Dariusza Gajewskiego, również pomyślany jako widowisko popularne, sięga natomiast do klasycznych rozwiązań, dobrze ugruntowanych w dziejach kina. Pewne niedostatki równoważy przy tym efektownym wykonaniem oraz ciekawymi rozwiązaniami wizualnymi. O sukces frekwencyjny twórcy nie muszą się niepokoić.

tytuł: Legiony
rodzaj/gatunek: dramat, historyczny
reżyseria: Dariusz Gajewski
scenariusz: Tomasz Łysiak, Łukasz Godzic, Maciej Pawlicki, Dariusz Gajewski
zdjęcia: Jarosław Szoda
muzyka: Łukasz Pieprzyk
obsada: Sebastian Fabjański, Łukasz Gelner, Wiktoria Wolańska, Mirosław Baka
produkcja: Polska
rok prod.: 2019
dystrybutor w Polsce: Kino Świat
czas trwania: 120 min
odbiorca/etap edukacji: od lat 13/ podstawowa (7-8), ponadpodstawowa, wyższa

Wróć do wyszukiwania
2020-03-10T13:43:01+00:00piątek, 20 Wrzesień 2019|Informacje: , |
Wielkość czcionki
Kontrast